Dzień świstaka, czyli matka na pełnych obrotach!

Bycie matką nie jest proste

Ciągle trzeba zmierzać się z nowymi wyzwaniami, ciągle szukać lepszych rozwiązań i ciągle mieć w głowie plan na kolejny dzień. Budzę się rano i jeszcze leżąc na łóżku tworzę listę spraw na kolejne godziny. Najpierw szukam budzika, bo zanim on zadzwonił ja już zdążyłam otworzyć oczy. Wstaję. Wstawiam czajnik na herbatę i idę się ogarnąć. Jem szybkie śniadanie i zaczynam szykować jedzenie dla dzieci. Pobudka. One jedzą a ja już poprawiam makijaż i kończę ubieranie. Gdy już wszyscy jesteśmy gotowi ruszamy do samochodu. Ilekroć schodzę po schodach mam to samo wrażenie, że czegoś zapomniałam. Podczas jazdy rozmawiamy o tym co nas dziś czeka. Potem odstawiam dwójkę młodszych do przedszkola, a z trzecim pędzę do szkoły. W pracy jestem zazwyczaj kilka minut przed czasem. Ale zawsze lepiej wcześniej niż mam się spóźnić. A w pracy pełne obroty i perfekcyjne działania, aby wszystko było super. Po południu czas dla dzieci i męża. A potem odrabianie lekcji z moim najstarszym, udzielanie korepetycji, zajęcia dodatkowe, zakupy, kolacja, dzieci spać a ja jeszcze to i tamto do zrobienia. I tak jest ciągle. Ale cóż takie jest życie.

Czy wy tez tak czasem macie?

ddddddddddddddd